X logowanie Zapomniałem hasła
 
 

 
Program edukacyjny Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej kontakt Filmoteka Szkolna należy do
projekty
<< sierpień 2017 >>
010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031

PRĘGI. Wojciech Kuczok

 

Ból po uderzeniu kablem, gumową rurką czy nawet wężem jest ostry, cierpki, mrowiący; zanika stopniowo, jak kręgi na wodzie, rozchodzi się po skórze. Z punktu widzenia bijącego nie można zrobić większej krzywdy gumową rurką, jeśli nie liczyć samej krzywdy bicia, samego upokorzenia; ból po uderzeniu gumowym wężem ma w rozumieniu bijącego walor, by tak rzec, profilaktyczny.

Pejcz nie jest pusty w środku, ma swoją wagę, masę, zapach. Pejcz ma strukturę zwartą, gęstą. Ból już po pierwszym uderzeniu zadomawia się na dobre, w zasadzie to pierwsze uderzenie wystarcza na cały dzień, a nawet na dłużej - w zasadzie ten pierwszy z razów pierwszego razu wystarczyłby na całe życie, ale tego nie można wytłumaczyć bijącemu. Można tylko krzyczeć „tato nie bij”. Za każdym razem to samo - i nie sposób wyjaśnić, że jedno uderzenie pejcza wystarcza, żeby przez cały dzień nie móc usiąść, żeby przez całą noc nie móc zasnąć, żeby przez cały dzień następny unikać ludzkiego wzroku.

W bitym dziecku ból mości się szczególnie łatwo.

Ból ma swoją gęstość na podobieństwo pejcza, już po pierwszym uderzeniu rozlewa się swoim ciężarem po całym ciele. Pierwsze uderzenie wyróżnia się nagłością, jest najgorsze do przyjęcia, bo najdłużej oczekiwane, przez swoje wtargnięcie do nieprzygotowanego ciała odnosi największy skutek. W zasadzie to pierwsze uderzenie wystarczyłoby do osiągnięcia tak zwanego efektu wychowawczego, ale pierwsze uderzenie okazuje się jedynie wstępną iniekcją, po nim następują kolejne, wzmacniające, utrwalające wszędobylstwo bólu. Tak jak po zastrzyku ten ból ma płynność ołowiu - przez pośladki, które stanowią epicentrum, rozlewa się wzdłuż, wszerz i w głąb, aż po szpik kostny, potem ostrożnie ustępuje miejsca uldze (pielęgniarka wyjmuje igłę i naciera miejsce ukłucia). Ból po uderzeniu pejczem rozlewa się podobnie, tyle że jest nieustępliwy, ulga nie może się doczekać i zniechęcona odchodzi z kwitkiem.

W bitym dziecku ból zadomawia się szczególnie łatwo.

Przedmioty twarde wykorzystywane do efektów wychowawczych (listwy, kije bambusowe, pręty, rury metalowe czy choćby klamra wieńcząca pas) przynoszą ból okrutny, bo samolubny, panoszący się w nadmiarze miejsca i czasu. Bijący twardym przedmiotem pamięta, by zawsze zadać o jeden cios za dużo, jeden raz na zapas, żeby bity lepiej zapamiętał. Bijący nie wie, że t e g o już nie można lepiej zapamiętać, nie można mu wytłumaczyć, że tego się nie da zapomnieć, nie można niczego, poza wykrzykiwaniem „tato, nie bij”.

W bitym dziecku ból rozmnaża się szczególnie łatwo.

Rurka, pejcz, pas czy też przedmioty twarde łączy wspólna zdolność do utrwalania się w bitym. Każda z tych pomocy wychowawczych zostawia po sobie pręgi. Pręgi pieczętują ból, są podpisem złożonym przez oprawcę, dla ofiary zaś stanowią intymne świadectwo klęski, znamię bezsilności.

„Męska sprawa” Sławomira Fabickiego to film, który boli. Truizmem byłoby stwierdzić, że jest przejmujący - bo to my jesteśmy w tym wypadku przejmujący: przejmujemy ból i upokorzenie od młodego bohatera, przyjmujemy je na siebie, wychodzimy z kina pobici. Fabicki nie epatuje aktem przemocy, ona się dokonuje między kadrami; dla nas zostaje obraz zaszczutego dziecka, które dzieli wspólnotę losu ze zdychającym w azylu psem. Kundelek Bukiet podejmuje strajk głodowy przeciw... pieskiemu życiu, nie chce jeść, więc trzeba go będzie uśpić. Chłopak wie, że każdy zarodek buntu będzie mu wybity z głowy, nie ma na to sił. To, co początkowo moglibyśmy wziąć za akt protestu - odmowa udziału w treningu drużyny piłkarskiej - wynika ze wstydu przed obnażeniem pręg. Pręgi to hańba oprawcy, którą nosi ofiara; pręgi nie pozwalają zapomnieć, w nich kiełkuje ukradkiem nienawiść, zemsta to męska sprawa, nie należy się z nią zawczasu zdradzać. Chłopak jest kapitanem zespołu, który właśnie przygotowuje się do mistrzowskiego turnieju; a cóż to byłaby za drużyna, której wódz już przed zawodami okazuje się pobity...

Zemsty nie wolno poganiać, nie można w niej wyręczać; trener, przed którym w końcu nie udało się ukryć pręg, nie wie, że mszcząc się w imieniu dziecka sprowadza na nie koszmar o nieprzewidzianych skutkach. Ojciec, dotąd bijący, nie pogodzi się tak łatwo z zaznanym dyshonorem. Nawet jeśli można by go pozbawić praw rodzicielskich, nawet jeśli można w zgodzie z prawem uchronić przed nim dzieciaka - nim to nastąpi, ojcowski odwet znajdzie dla siebie wystarczająco dużo czasu. Ostateczny, desperacki seans wychowawczy może się okazać nie do przetrwania. To też jedyny ratunek, jaki w finale przychodzi na myśl chłopcu, jedyna droga ucieczki - to azyl. Zaszczute dziecko prosi o azyl, zamyka się w klatce z zaszczutym psem, i nie ma zamiaru otworzyć. Młodszy brat ostrzega ledwie zauważalnym gestem, jakby chciał powiedzieć: „Nie wychodź, tata idzie”.

Tegoroczna „Etiuda” nie miała tradycyjnej formuły konkursu, a i tak poznaliśmy jej zwycięzcę. Tymczasem „Męska sprawa” po(d)bija Europę i świat. Trzymam kciuki.



"Kino" 2002, nr 1

Pliki

Powiązane lekcje: