X logowanie Zapomniałem hasła
 
 

 
Program edukacyjny Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej kontakt Filmoteka Szkolna należy do
projekty
<< marzec 2017 >>
0102034
Szczegóły:
Warsztaty filmowe w Warszawskiej Szkole Filmowej
5
Szczegóły:
Warsztaty filmowe w Warszawskiej Szkole Filmowej
06070809101112
Szczegóły:
Warsztaty filmowe w Warszawskiej Szkole Filmowej
131415161718
Szczegóły:
Warsztaty filmowe w Warszawskiej Szkole Filmowej
19
Szczegóły:
Warsztaty filmowe w Warszawskiej Szkole Filmowej
20212223242526
2728293031

SZCZUROŁAP . Tadeusz Sobolewski

 

Po raz pierwszy oglądałem "Szczurołapa" wtedy, kiedy powstał - w 1985 r., na festiwalu młodego kina w gdańskim Żaku. Film Andrzeja Czarneckiego, absolwenta katowickiej szkoły filmowej, robił furorę. Wydawał się wtedy komentarzem do naszych niedawnych doświadczeń zbiorowych, lęków stanu wojennego. Miał pozory oświatówki o metodach walki z plagą szczurów, ale nietrudno było zauważyć, że cała sytuacja jest starannie zaaranżowana w studio. "Szczurołap" jest filmem całkowicie wykreowanym, ukształtowanym na wzór thrillera. I tak jak w filmach o ściganych i prześladowanych, widz od pierwszych ujęć solidaryzuje się z tępionymi szczurami. Poznajemy je jako istoty nie tylko inteligentne, ale i bohaterskie, zdolne do odczuwania nadziei. Na tę cechę szczurzego charakteru wskazywałoby doświadczenie, które oglądamy - z dwoma osobnikami trzymanymi w akwariach pełnych wody. Ten, którego zostawia się bez pomocy, tonie po 15 minutach. Natomiast ten, któremu co jakiś czas pozwala się wytchnąć - dając nadzieję na ocalenie - mierzy siły na zamiary i ginie dopiero po 15 godzinach.


Przejmuję się losem szczura, ale równocześnie film pozwala mi spojrzeć na sytuację okiem tępiciela podejmującego pojedynek z inteligentnym przeciwnikiem, szanującego jego instynkt życia. Stosując zmienną perspektywę i wymuszając zaangażowanie uczuciowe, autor filmu poddaje widza eksperymentowi. Utożsamiam się z tępionymi szczurami, ale zarazem odczuwam satysfakcję z ich tępienia. Łatwość tego zaangażowania emocjonalnego, osiągniętego czysto filmowymi środkami, jest czymś niepokojącym. Pamiętam, że kiedy oglądałem ten film przed laty, wydawało mi się, że ktoś igra moimi uczuciami, moją potrzebą sprawiedliwości, naturalną skłonnością widza do angażowania się po słusznej stronie, do uczłowieczania przyrody. Dziś "Szczurołap" nie wyda się tak szokujący - media przyzwyczaiły nas do nieustannej manipulacji emocjami. Pozostaje podziw dla perfekcyjnej roboty reżyserskiej Andrzeja Czarneckiego - jednego z najzdolniejszych debiutantów lat 80., który po wieloletnich perypetiach z realizacją swojej pierwszej fabuły "Istota" (koprodukcja polsko-rosyjska) nie stanął, jak dotąd, za kamerą. Zajmuje się dziś biznesem.


Tadeusz Sobolewski



"Gazeta Telewizyjna" nr 238, wydanie waw z 11/10/2002 - 17/10/2002

Pliki

Powiązane lekcje: