"Kino" 1971, nr 08

Podróż po podróźy

Kazimierz Żórawski

Twórczość Daniela Szczechury należy do filozofującego nurtu w polskiej szkole animacji, tego nurtu, którego początki dały dzieła Jana Lenicy, Waleriana Borowczyka i Mirosława Kijowicza. A jednak, mimo mieszczenia się w granicach wyznaczonych przez kolegów, dzieła Szczechury posiadają coś odmiennego, co powoduje, że jednocześnie poza te granice bardzo wyraźnie wykraczają. Na czym polega ich odmienność?


Literackim odpowiednikiem filmu fabularnego jest dzieło epickie — powieść, filmu dokumentalnego — reportaż. Używając w dalszym ciągu literackiej nomenklatury, można powiedzieć, że film animowany, to odpowiednik utworu poetyckiego, że dzieło animowane jest rodzajem plastycznego wiersza. Odnosi się to nie tylko do czasu trwania, ale przede wszystkim do środków, jakimi ten gatunek sztuki filmowej stara się operować i oddziaływać na widza. Dzieło animowane zwraca się wyraźnie w stronę metafory, skrótu myślowego, kładąc szczególny nacisk na wrażenie i refleksje.

Dokonanie tych porównań — nie zawsze w pełni precyzyjnych — wydaje się konieczne dla lepszego zrozumienia tego, czym twórczość Daniela Szczechury różni się od pozostałych filmów nurtu filozofującego. I tak — dokonując bardziej szczegółowego podziału — można przyjąć, że dziełom Mirosława Kijowicza czy Jana Lenicy, zwłaszcza tym ostatnim, przypisać można poezję, sięgającą do ludzkiej psychiki, rozmyślającą nad problemami egzystencji i mechanizmami rządzącymi ludzkim istnieniem. Natomiast twórczości Daniela Szczechury odpowiadać będzie forma żartu poetyckiego, fraszki — w tym najlepszym wydaniu, sięgającym w swych wzorach do czasów Jana Kochanowskiego. Nie znaczy to jednak, że filmy Szczechury są przez to bardziej płytkie myślowo, bardziej ograniczone. Wprost przeciwnie, dzieła jego są bogatsze, stanowią bowiem połączenie epigramatu w zakresie formy z poetycką myślą w zakresie treści.

W praktyce takie właśnie połączenie jest jednoznaczne ze zwiększeniem się percepcji poszczególnych dzieł, które są bogatsze od filmów nurtu filozofującego o drugą, bardziej przyswajalną przez odbiorców warstwę. Nie jest to sprawa bez znaczenia zważywszy fakt, że w naszej tradycji kulturalnej myśl filozoficzna nigdy nie była silną stroną. Widać to jasno w całej nieomal literaturze, we współczesnym dramacie i filmie, a co za tym idzie, w ogólnym poziomie masowego odbiorcy. Dla takiego widza właśnie ta druga warstwa, żartobliwa anegdota, czyni filmy Szczechury łatwiejszymi w odbiorze, pomaga przeniknąć do warstwy zasadniczej, do głębszej myśli. "Myślenie symboliczne nie jest właściwością jedynie dziecka, poety czy psychopaty — pisze Mircea Eliade — jest ono konsubstancjalne z ludzkim bytem — wyprzedza mowę i rozum dyskursywny". Filozofująca szkoła animacji właśnie na tym stwierdzeniu opiera swe istnienie. Jednak istnieje różnica pomiędzy "myśleniem symbolicznym" a percepcją symboli. Wiele symboli uwarunkowuje działanie człowieka, mimo że nie są one w sposób rozumowy uświadomione. I dlatego działanie Szczechury, który odsyła widza do schematów zaczerpniętych z rzeczywistości, do obrazów już znanych, do powszechnej symboliki, by przy ich udziale trafić głębiej, wydaje się być zabiegiem bardziej przekonywającym, a jednocześnie nie zaprzecza to przecież ogólnej zasadzie, która pozostaje nienaruszona. I tak, w "Fotelu" toczy się prawdziwa walka o prawdziwy fotel za prezydialnym stołem, a w "Karolu" mały człowieczek prawdziwą farbą maluje czytelny napis na prawdziwej ścianie.

Opisana powyżej zasada dwuwarstwowości w dziełach Daniela Szczechury nie stanowi jednak monolitu. W jej ramach można bez trudu odnaleźć pęknięcia, próby poszukiwań formalnych i treściowych oraz odejścia, raz w kierunku czystego filozofowania, innym razem w stronę czysto anegdotyczną. Można również dokonać podziału pod kątem treściowym. I tak do grupy filmów poruszających problematykę mechanizmów działających w ludzkiej społeczności zaliczyć należy trzy dzieła: "Maszynę", "Fotel" i ,,Karola". Do grupy filmów obracających się w sferach psychiki należą — "Wykres" i "Hobby". Wreszcie do grupy trzeciej, najbardziej różnorodnej, filmy stanowiące mniej lub bardziej udane próby poszukiwania nowych obszarów, w których mógłby się film animowany poruszać. Będą to przede wszystkim "Litera" i "Podróż", a następnie "Pierwszy, drugi, trzeci..." oraz "Desant".

O ile pierwsze dwie grupy filmów świadczą o artystycznej dojrzałości Szczechury, o tyle grupa trzecia, choć mniej doskonała, jest w dorobku reżysera zjawiskiem niezwykle pozytywnym. Świadczy bowiem o jego "ruchliwości", o stałych poszukiwaniach towarzyszących doskonaleniu środków wyrazu. Jest także zjawiskiem cennym mimo porażek, mimo nietrafiania w aktualne tendencje.

Ostatnie dwa lata są w życiu filmu animowanego okresem pewnego regresu, który notabene dotyczy wszystkich gatunków krótkiego filmu, są załamaniem się dotychczas szanowanych i cenionych schematów i praw. Powstała pod koniec lat pięćdziesiątych, kwitnąca w latach sześćdziesiątych szkoła filozofująca, której początki dali twórcy polscy i jugosłowiańscy, przestaje powoli dominować, schodzi na plan drugi, ustępując miejsca nowemu kierunkowi. Trudno już dziś, w chwili rodzenia się nowego mówić o przyszłym profilu, podobnie jak trudno jest z całą stanowczością przedstawić przyczyny odejścia starego. I w pierwszym i w drugim przypadku można jedynie snuć przypuszczenia. A więc, być może, że bezpośrednim powodem szkoły filozofującej stała się zbyt drastyczna hermetyczność filmu animowanego, co pociągnęło za sobą mniejsze zainteresowanie dla filmu-paraboli świata, filmu-znaku, filmu-symbolu. Może wyniknęło to ze zmęczenia widzów, którzy zaczęli szukać w filmie poezji, rozrywki czy problemów dotyczących w sposób bardziej bezpośredni otaczającej rzeczywistości. Za takim rozwiązaniem przemawiałyby panujące aktualnie tendencje w filmie fabularnym. Tak czy inaczej, nastąpiła zmiana. Powstały w roku 1970 film Szczechury "Podróż" potrafił się do tych zmian dostosować. Jest to może propozycja, która w przyszłości nie zostanie uznana za początki nowego, dziś jednak stanowi pewne novum. Zawarta w nim historyjka nie ma w sobie nic z filozofii, jest po prostu opowieścią o człowieku, który odbywa długą i monotonną podróż pociągiem, by po stwierdzeniu, iż dom, do którego przyjechał, jest pusty, podjąć decyzję równie długiej i równie monotonnej podróży powrotnej. Dotychczas stosowane kryteria oceny filmu animowanego w stosunku do "Podróży" okazują się bezradne. Trudno tu mówić o jakiejś myśli, o symbolice czy wreszcie anegdocie. Cóż więc określa wartość tego dziwnego dzieła?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy powrócić do snutych na początku analogii, jakie zachodzą pomiędzy literaturą i filmem — one bowiem są w stanie wyjaśnić czym jest dzieło animowane, co stanowi jego istotę. Jak wiadomo, współczesna poezja powstaje w podświadomości twórcy i adresowana jest do podświadomości czytelnika. Jej istotą jest wyłączenie pierwiastka rozumowego na rzecz dominacji wrażenia powstałego ze współgrania obrazów i słów-znaków, albo zachodzących między nimi dysonansów. W tak rozumianym wierszu jego podstawową materią jest skrótowy obraz i dźwięk. Analogie do filmu animowanego są nieomal dosłowne; ważna jest nie anegdota, ciąg powstały z przesłanek rozumowych, lecz obraz i dźwięk. Te dwa elementy starają się dominować, wzajemnie się uzupełniając, czego potwierdzeniem są słowa Daniela Szczechury, który w jednym z wywiadów powiedział: "W dziele animowanym występuje dominanta plastyki i synchron między plastyką a dźwiękiem; nie ma tego w żadnym innym filmie".

"Hobby" jest filmem opowiadającym o kobiecej zaborczości, "Maszyna" o bezsensowności wielkiego wysiłku, którego rezultatem jest powstanie urządzenia "załatwiającego" rzecz małą i marginesową, "Fotel" opowiada o zawsze aktualnej walce o eksponowane miejsce. Rozpatrując "Podróż" w tych kategoriach, można powiedzieć, iż jest to film o niczym. W "Karolu", "Fotelu" czy "Maszynie" obraz i dźwięk są elementami mającymi swe określone zadania w uczynieniu tez tych filmów możliwie klarownymi i przekonywającymi, mają charakter usługowy, są jedynie środkami wyrazu. W "Podróży" natomiast te dwa elementy stają się ważne same w sobie, dominują nad nic nie znaczącą fabułą, są bodźcami atakującymi podświadomość widza w sposób bezpośredni. Powtarzający się wielokrotnie, prawie identyczny obraz i podobnie zwielokrotniony dźwięk nie wnoszą nic nowego do warstwy myślowej, lecz oddziałują na widza przez powielanie, wywołując reakcje zależne od nastroju i temperamentu odbiorcy.

"Podróż" Daniela Szczechury nie stara się niczego przekazać, jej intencją jest wywołanie pewnego stanu psychicznego. Nastawienie takie, niezależnie od tego, czy wyznacza dla filmu animowanego nowy kierunek rozwojowy, jest dla dnia dzisiejszego na wskroś nowoczesne, odpowiadające nie tylko zapotrzebowaniu, ale również aktualnym tendencjom sztuki. Może nawet więcej — "Podróż" trafia we współczsne stany psychiczne, jest rodzajem narkotyku, spektaklem psychodelicznym, opartym na "powtarzalności" jednego elementu, co jest zjawiskiem zajmującym wiele miejsca w sztukach plastycznych, w muzyce, oraz pracowniach naukowych socjologów i psychologów, badających kulturę "medium cool".

Można pisać o filmach Daniela Szczechury w wielu aspektach: o ich abstrakcyjnym humorze widocznym tak wyraźnie w "Maszynie" czy "Desancie", o wymowie społecznej z wyraźnym wyakcentowaniem "Fotela" i "Karola". Można wreszcie pisać o wartościach czysto plastycznych, pomysłach realizatorskich i miejscach stycznych z nurtem filozofującym. Każdy z tych punktów wyjścia będzie uzasadniony i znajdzie w twórczości Szczechury bogatą egzemplifikację. Jednak położenie w niniejszych rozmyślaniach głównego akcentu na powstałą w 1970 roku "Podróż" wydaje się o tyle uzasadnione, że element "poszukiwania" był i jest w twórczości Daniela Szczechury czymś niezwykle ważnym, jeśli nie najważniejszym. Odnosi się to nie tylko do indywidualnego rozwoju tego artysty, ale również do całej twórczości animacyjnej. Nie jest to stwierdzenie gołosłowne; na przykład "Apel", najnowszy film młodego krakowskiego reżysera-plastyka Ryszarda Czekały, wykazuje wyraźne analogie do "Podróży". Twórca "Apelu" — opowieści o strachu, solidarności i przemocy — korzysta z bardzo podobnych środków wyrazu, które tak, jak w dziele Szczechury, decydują o wartości tego filmu opartego na rytmie — rytmie i synchronie między dwoma warstwami: ruchem i dźwiękiem.

Wydaje mi się, że obydwaj są twórcami nowego nurtu w animacji, nurtu, który jeszcze nie jest "szkołą", ale może się nią stać.


Filmografia Daniela Szczechury

  • 1960 — Konflikty — praca szkolna
  • 1962 — Maszyna
  • 1962 — Litera
  • 1963 — Fotel
  • 1964 — Pierwszy, drugi, trzeci...
  • 1965 — Desant
  • 1966 — Karol
  • 1966 — Wykres
  • 1967 — Hobby
  • 1970 — Podróż
  • 1971 — Zamek w lesie (seria: Klechdy polskie)
  • 1971 — Jeśli ujrzycie kota, który lata po niebie...