[w:] Marek Hendrykowski [red.], Debiuty polskiego kina, Konin 1998

Nie lubię niespodzianek na planie

Maria Kornatowska

Fragment wywiadu przeprowadzonego przez Marię Kornatowską z Wojciechem Hasem, w którym mowa o filmie Moje miasto zaproponowanym jako film uzupełniający


Maria Kornatowska:

Konrad Eberhardt uważa, że Pana najlepszym filmem (…) z okresu przed Pętlą jest Moje miasto, dokumentalny esej o Krakowie, nigdzie zresztą z nazwy nie wymienionym. (…) Moje miasto stanowi jakby uwerturę do Pana twórczości, wprowadzenie w stylistykę, klimat, tematyczne motywy Pana dzieł. To już bardzo Hasowska, skrajnie subiektywna wizja rzeczy. Niby film dokumentalny, a przecież na granicy realności, na granicy pamięci i wyobraźni. I jeszcze obraz miasta, tak charakterystyczny dla Pana filmów, przefiltrowany przez poetycką tradycję, choćby Baudelaire’a, miasta jako przestrzeni specjalnej, magicznej. Miasta jako dekoracji, w której w sposób najbardziej bolesny rozgrywa się dramat ludzkiej samotności.

Wojciech Has: 

To ładny film. Zrobiłem go na przekór tamtym czasom. Zawsze lubiłem podskakiwać, sprzeciwiać się. To mi zostało. Moje miasto miało realizować formułę, która dziś staram się wyegzekwować od moich studentów. Wszystko powinno być w obrazie. Słowo jest zbędne. Taka, ocierająca się - jak wtedy mówiono - o formalizm i estetyzm, formuła nie przypadła jednak do gustu ówczesnym władzom kinematografii. Film otrzymał odpowiedni objaśniający komentarz autorstwa Tadeusza Makarczyńskiego. Takie to były, niestety, czasy. Trudno było w nich żyć, trudno robić filmy jeśli chciało się zachować własną indywidualność i charakter pisma. Niszczono nasze koncepcje, pomysły, idee. (…) Robiliśmy filmy na przekór. Czuliśmy potrzebę ich robienia. Wiedzieliśmy, że mamy coś do powiedzenia. Moje miasto było taką próba osobistej ekspresji, ćwiczeniem charakteru pisma. Na kanwie "dokumentalnych" zdjęć starałem się zbudować subiektywny, "muśnięty nadrealnością", bardzo osobisty świat. Mój prywatny Kraków. Kraków wspomnień, imaginacji.