„Film”, 1964, nr 38, s. 10

Kariera nożyczek

Andrzej Kossakowski

Już Maszyna anonsowała pojawienie się nowej indywidualności na firmamencie naszego filmu animowanego. Choć niezupełnie jeszcze dojrzała reżysersko, choć nie pozbawiona błędów warsztatowych – Maszyna była wydarzeniem. 


Brak nam było wtedy, w 1961 roku, animowanych filmów zaangażowanych w sprawy współczesności, filmów agresywnie satyrycznych (…), umiejących w kulturalny, nie łopatologiczny sposób ośmieszyć bolączki naszego życia społecznego, sprowadzić pewne sprawy do wymiaru absurdu, aby w ten sposób wyrazić ich anachroniczną szkodliwość. Czyż budowana wielkim nakładem kosztów i pracy robotników maszyna-gigant do… temperowania ołówków nie jest symbolem nonsensu, z którym tak często się stykamy? W Szczechurze zagrała żyłka satyryka. Dwa lata pracy w warszawskim STS-ie zrobiły swoje. Ale umiejętność satyrycznego widzenia nie jest równoznaczna z umiejętnością robienia dobrej satyry. W sukurs przychodzi mu znajomość plastyki i doświadczenia, zdobyte na wydziale reżyserskim łódzkiej PWSTiF. Przy wszystkich swych słabościach Maszyna odznacza się inteligentnym zamysłem, nieszablonową, bardzo oszczędną, operującą najprostszymi środkami graficznymi, scenografią i szeregiem dobrze wyważonych gagów.