Semafor 1947-1997, Semafor, Łódź 1999, s. 10

Jak wspominam tamte lata?

Wacław Fedak

Niewielki zespół rwał się do pracy, nie mając wielu podstawowych narzędzi, a co ważniejsze wiedzy o tej nieznanej technice filmu animowanego. Lalki były wykonywane z najprzeróżniejszych materiałów – drewna, gipsu, drutu, gumy, a nawet chleba.


Stara kamera „Erneman” została przystosowana do zdjęć poklatkowych, wykorzystując przyciąganie ziemskie, a mianowicie – na koło zamachowe kamery został nawinięty sznurek, z przywiązanym na samym końcu 2 kg ciężarkiem. Po zwolnieniu specjalnej blokady ciężarek spadał w dół, pociągając sznurek, a ten rozwijając się powodował pełny obrót koła, naświetlając jedną klatkę filmu. Zrobienie następnej klatki wymagało ponownego nawinięcia sznurka na koło. Takim sposobem, klatka po klatce powstawał pierwszy lalkowy film, Za króla Krakusa. Kilkunastoosobowy zespół entuzjastów filmu animowanego prześcigał się w pomysłach na rozwiązanie licznych problemów technicznych i artystycznych.

Wymyślano różne sposoby mocowania lalek na planie, to na śrubki wkręcane w stopki lalek spod dekoracji, gdzie zwykle musiał tkwić któryś z pracowników, to na zaciski, to znów na sprężynujące zatrzaski, które z taką siłą uderzały w podłoże, że odklejały się elementy dekoracji lub łamały konstrukcje lalek.