„Film” 1956, nr 13, s. 5

Filmowe perypetie Szaławiły

Wypowiedź Edwarda Sturlisa cyt. za: hj

Szaławiła (…) łączy elementy groteski z fantastyką osiemnastowiecznych banialuk. Groteskowość filmu tkwi w samej postaci Szaławiły, puszącego się blagiera, który okazuje się tchórzem. 


Tkwi także w zestawieniu tej postaci z nieprawdopodobnymi zdarzeniami rozgrywającymi się w różnych epokach. Mimo umiejscowienia poszczególnych części akcji w określonych epokach, nie liczymy się z realiami historycznymi i rozgrywamy sceny batalistyczne w stylu sztychów z XVII wieku, a na przykład sceny walki Francuzów z Prusakami odtwarzamy batalią ustawionych żołnierzyków cynowych. Nie liczymy się także z perspektywą i rzeczywistymi proporcjami, co odnosi się nie tylko do strony plastycznej, ale i poniekąd do strony treściowej, bo np. pokazujemy Napoleona na peronie dworca kolejowego, przy którym stoi pociąg Warszawa – Pyry. Oczywiście wszystko to nie jest tylko rezultatem naszych koncepcji, ale – i to w dużym stopniu – następstwem wiersza Brzechwy. (…)