Lekcja 9

Mówić nie wprost

Rejs
reż.: Marek Piwowski

Urząd
reż.: Krzysztof Kieślowski

Opracowanie: Dr Mariola Jankun-Dopart

Rejs

reż.: Marek Piwowski

Opis

Przed rzecznym statkiem wycieczkowym zbierają się pasażerowie. Załoga opala się i obserwuje zmagania pasażerów podczas wsiadania na pokład. Widzimy wręczanie łapówki w zamian za bilet. Dwóch pasażerów dostaje się na statek dzięki tupetowi jednego z nich: kapitan jest przekonany, że to oczekiwany przez niego pracownik „kulturalno-oświatowy” (kaowiec). Na specjalnym zebraniu kapitan przedstawia go innym pasażerom. Między wycieczkowiczami nie ma porozumienia, więc fałszywy kaowiec łatwo staje się panem sytuacji i podporządkowuje sobie działania reszty grupy pod pozorem organizowania występów dla kapitana. Program artystyczny jest żenującą składanką popisów gimnastycznych, wokalnych, tanecznych oraz konkursów, które przypominają występy dzieci na letniej kolonii. Pasażerowie zaczynają zachowywać się coraz bardziej infantylnie, czemu towarzyszą konflikty i donosy. Im większy chaos i niezgoda panują na statku, tym bardziej sugestywne jest wrażenie, że samozwańczy kaowiec wprowadził ład i słusznie panuje nad anarchiczną masą ludzką. W ostatniej scenie filmu na statku trwa bal kapitański.

Rok produkcji 1970
Produkcja Zespół Filmowy „TOR”
Reżyseria Marek Piwowski
Scenariusz Janusz Głowacki, Marek Piwowski
Zdjęcia Marek Nowicki
Montaż Lidia Pacewicz
Muzyka Wojciech Kilar
Obsada Stanisław Tym
(kaowiec)

Wanda Stanisławska-Lothe
(Krysia, żona Mamonia)

Jerzy Dobrowolski
(pasażer bez biletu)

Andrzej Dobosz
(filozof)

Jan Himilsbach
(Sidorowski)

Zdzisław Maklakiewicz
(inżynier Mamoń)

Ryszard Pietruski
(kapitan statku)

Wojciech Pokora
(uczestnik rejsu)

Roman Suszko
(profesor)
Czas trwania 67 min

O reżyserze

Reżyser i scenarzysta filmowy, okazjonalnie aktor; urodzony w 1935 roku w Warszawie. W 1963 roku ukończył dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Studiował reżyserię w PWSFTviT w Łodzi (dyplom w 1968 roku). Już w etiudach studenckich wypracował swój indywidualny styl, który cechowała wnikliwa obserwacja absurdów rzeczywistości, zjadliwy, wręcz szyderczy komentarz i inscenizacja w dokumencie. Był jednym z głównych przedstawicieli powstałego na początku lat 70. kina „nowej zmiany” w filmie dokumentalnym, które podejmowało drażliwe społecznie i politycznie tematy. Zrealizował zaliczane do tego nurtu dokumenty: Psychodrama, czyli bajka o Księciu i Kopciuszku wystawiona w zakładzie dla nieletnich dziewcząt w D. (1969) oraz Korkociąg (1971). Sukcesem fabularnym był zrealizowany w 1970 roku Rejs. Nakręcił jeszcze dwa filmy fabularne - Przepraszam, czy tu biją? (1976) i Uprowadzenie Agaty (1993) - po czym skupił się na autorskiej formule średniometrażowego filmu telewizyjnego, w której widoczne jest jego dotychczasowe zainteresowanie groteską i satyrą społeczno-polityczną.

Scena do analizy

Słynna, z pozoru komediowo-niewinna, bardzo zabawna i świetnie zagrana scena monologu Mamonia o filmie polskim ujawnia drugie dno. Jest bardzo ciekawa z powodu umiejętnego stworzenia odpowiednika potocznej mowy. Opowiedziana dostojną, literacką polszczyzną, ośmieszyłaby opowiadającego. Ciekawy kontrapunkt i dodatkowe źródło sytuacyjnego komizmu stanowi nie tylko wpatrujący się w Mamonia z nabożnym skupieniem Sidorowski, ale bardzo ważna pozostaje tu również jego żona, kobieta, która „swoje wie”, „z niejednego pieca chleb jadła”, a inżynier czy robotnik to dla niej po prostu „chłop”. Zostaje to świetnie zagrane, bo przecież bohaterka milczy, w kilku innych scenach z jej udziałem prawie się nie odzywa, a jednak jej sugestywna gra pozwala domyślać się niewesołych prawd na temat małżeństwa Sidorowskich. 

Inżynier Mamoń nie wydaje się naiwniakiem, widzącym w Sidorowskim partnera do dyskusji o poziomie rodzimej produkcji filmowej. Choć sam z trudem kleci logiczne zdania, po Gombrowiczowsku pokazuje "robolowi" jego miejsce, przypomina, że wdarł się na pokład nieswojego rejsu, a ogłupiała mina słuchacza jest dla niego nagrodą. Mamoń prezentuje się jako bywalec miejsc, w których Sidorowski i podobni do niego nie bywają. A dodajmy, że filmy polskie z lat sześćdziesiątych (w przeciwieństwie do stalinowskich) naprawdę nie były adresowane do robotnika. Dla Sidorowskiego zasiadanie na jednej ławce z inżynierem i wspólna rozmowa to zaszczyt i chwila spełnionego szczęścia, zadowolenia z wycieczki, o którym na próżno marzą inni pasażerowie i sam Mamoń. Po tej rozmowie rejs dla Sidorowskiego właściwie się zakończył, nic więcej już go spotkać nie może.

Jedność peerelowskiego społeczeństwa jest takim samym mitem, jak jedność „białej” i „czarnej” Ameryki w hollywoodzkich filmach wojennych. W Rejsie zostaje dosadnie pokazane, że komunistyczne świętowanie (tym razem pod postacią żeglugi) stało się manifestacja świata na opak, karnawałem, w którym przemieszały się społeczne role i stany. „Karnawałowe” maski skrywają agresję i pogardę. Drugi człowiek staje się winnym tego, że - jak z rozpaczą wołali bohaterowie dramatu Mrożka - „nie ma zabawy!”.

Rejs


Zobacz też