Lekcja 9

Mówić nie wprost

Rejs
reż.: Marek Piwowski

Urząd
reż.: Krzysztof Kieślowski

Opracowanie: Dr Mariola Jankun-Dopart

Mówienie nie wprost, rozumiane jako pewien typ dwuznacznej komunikacji, po wygaśnięciu odwilżowych nadziei stało się znakiem rozpoznawczym kultury PRL. "Mówić nie wprost" w historii poszczególnych sztuk utożsamiono ze zwrotem: "mówić rzeczy ważne i doniosłe".

Tej wagi i doniosłości bali się ONI, czyli "komuniści", aluzje rozumieliśmy MY, bardziej rozgarnięci, dowcipni przedstawiciele "antykomunistycznego" społeczeństwa, lokujący siebie poza złowrogim systemem. Nie trzeba dodawać, że wyobrażenie to jedynie umacniało dychotomiczny obraz świata oraz uniemożliwiało zrozumienie totalitarnego zniewolenia i uwikłania w kłamstwo. Utożsamienie sztuki i mówienia nie wprost rzeczy ważnych i prawdziwych do pewnego stopnia było usprawiedliwione. Sztuka - z samej swej natury - jest wysublimowaną formą niebezpośredniego przekazu, gdyż, po pierwsze, odwołuje się do fikcji i kreacji (także w dokumentach), a po drugie, jej forma jest zawsze nieprzezroczysta, wchodzi w dialog z tradycją. Jednak mówienie nie wprost przez człowieka i mówienie niebezpośrednie samej sztuki to nie to samo. W poodwilżowej kulturze audiowizualnej PRL nie da się wyznaczyć grubej kreski, która oddzieli artystyczne mówienie nie wprost od lawirowania między sztuką a polityką, od lansowania półprawdy i konformistycznych uników. Co więcej, zarówno poszukiwanie ukrytego przekazu, jak i sama nadmierna koncentracja na tym, co wyrażone nie wprost, zawsze odwracają uwagę od tego, co pierwszoplanowe, możliwe do odczytania i zrozumienia bez tajemnego, a jednocześnie fałszywego klucza. Mitologia peerelowskiego mówienia nie wprost jako najwyższej wartości może zostać przełamana w jeden sposób. Musimy na nowo zadać najprostsze pytania: O czym utwór opowiada wprost? Do jakiej tradycji się odwołuje? W jaki sposób wprowadza niejasność, wieloznaczność, nieczytelność? Jaki jest faktyczny społeczny i historyczny kontekst niedomówień, przemilczeń, aluzji? Zauważymy wówczas rzecz niezmiernie ciekawą. Przypisywane filmom mówienie nie wprost o abstrakcyjnie pojętej "władzy", "systemie", "biurokracji" w dziełach prawdziwie wybitnych stawało się ciekawą formą kierowania obiektywu kamery ku odbiorcy i jego światu, było pytaniem o twarz skrytą pod maską społecznej funkcji, sprawowanego urzędu czy wyuczonej roli. Na tym poziomie mówienia nie wprost zaczynała się sztuka; to dzięki niej śmiech widza, zadowolonego z siebie i rozbawionego głupotą filmowych postaci, choć na chwilę zamierał na jego ustach. Tylko artysta był zdolny zamienić ekran w zwierciadło podsunięte widowni.

Komentarze Wideo

1/2

Komentarz prof Tadeusza Lubelskiego Mówić nie wprost

Komentarz subiektywny: "Improwizacja na temat", film z udziałem zespołu Mikrokolektyw

Komentarz prof Tadeusza Lubelskiego Mówić nie wprost

Komentarz subiektywny: "Improwizacja na temat", film z udziałem zespołu Mikrokolektyw