Lekcja 8

Metafory prawdy

Siedem kobiet w różnym wieku
reż.: Krzysztof Kieślowski

Szczurołap
reż.: Andrzej Czarnecki

Wszystko może się przytrafić
reż.: Marcel Łoziński

Opracowanie: Dr Mikołaj Jazdon

Siedem kobiet w różnym wieku

reż.: Krzysztof Kieślowski

Opis

Dokumentalna opowieść o pracy siedmiu tancerek. Poznajemy je po kolei: od najmłodszej, stawiającej pierwsze taneczne kroki, do najstarszej, która uczy małe dziewczynki podstaw sztuki. Oglądamy sceny z jednego tygodnia pracy w balecie. W filmie zostały przedstawione sceny pierwszych lekcji baletu, treningów, scenicznego występu, obsadzania ról w przygotowywanym spektaklu.

Rok produkcji 1978
Produkcja Wytwórnia Filmów Dokumentalnych (Warszawa)
Reżyseria Krzysztof Kieślowski
Zdjęcia Witold Stok
Montaż Alina Siemińska, Lidia Zonn
Dźwięk Michał Żarnecki
Czas trwania 15 min

O reżyserze

Reżyser i scenarzysta, jeden z czołowych twórców polskiej szkoły dokumentu (Zdjęcie, 1968; Pierwsza miłość, 1974; Życiorys, 1975; Szpital, 1976; Gadające głowy, 1980) i fabularnego kina moralnego niepokoju (Personel, 1975; Spokój, 1976; Amator, 1979; Przypadek, 1981); urodzony w 1941 roku, zmarł w 1996 roku. W filmach z lat 60., 70. i początku 80. opisywał „świat nieprzedstawiony” epoki PRL. Zrealizowany w 1985 roku Bez końca (początek współpracy z Krzysztofem Piesiewiczem, współscenarzystą tego i kolejnych filmów) wyznacza punkt zwrotny w jego twórczości, która stopniowo skupia się na zagadnieniach metafizycznych (Dekalog, 1989; Podwójne życie Weroniki, 1991 oraz tryptyk Trzy kolory, 1993/1994).

Scena do analizy

Do tego momentu w filmie zostały pokazane cztery bohaterki, trzy młode tancerki wciąż uczące się sztuki tańca i jedna solistka, która wystąpiła w niedzielnym przedstawieniu. Teraz, w sekwencji po niedzieli, oglądamy starsze tancerki. Tutaj przyglądamy się wciąż młodej baletnicy, która intensywnie trenuje. Kamera i mikrofon zanotowały jej wzrastające zmęczenie. Wyraźnie słyszymy jak dyszy. Czujemy i widzimy, że wykonywanie figur tanecznych przychodzi jej z o wiele większym trudem niż dziewczynkom i dziewczynom oglądanym w poprzednich scenach. Na jej twarzy maluje się niepokój. Zmęczenie narasta. Słyszymy jak mówi „nie mogę”. Pomimo woli i uporu nie może pokonać wszystkich ograniczeń ciała, które nadeszły wraz z upływem lat. W tej scenie, podobnie jak w poprzednich, jedna, wybrana baletnica znajduje się w centrum kadru, to na niej skupia się uwaga kamery. 

W scenie wtorkowej przyglądamy się tancerce, która bez jakiegokolwiek zainteresowania bierze udział w podziale ról do nowego przedstawienia. Wie, że nie ma co liczyć na żadną istotną rolę. Jest zdecydowanie starsza od wszystkich baletnic, które do tej pory oglądaliśmy. Jej starszy wiek i słabszą kondycję oddaje już pierwsze ujęcie, w którym się pojawia: patrzymy jak wyciera nos. 

W następnym ujęciu widzimy ją już w tłumie innych aktorów. Kamera przestała się tu koncentrować na jednej wybranej kobiecie, bo i bohaterka tej sceny przestała odgrywać czołową rolę w zespole. Teatralne życie toczy się jakby poza nią. Do niej docierają tylko słowa reżysera, jego kolejne decyzje obsadowe. Gdy o niej mowa okazuje się, że dostaje rolę w zastępstwie. Zwróćmy uwagę, że jest to jedyna w filmie kobieta, którą poznajemy z imienia i nazwiska. W tej scenie ma to swoje konsekwencje. Pewien rodzaj poniżenia bohaterki, na który patrzymy zostaje dodatkowo, bezlitośnie wzmocniony upublicznieniem jej imienia i nazwiska. Kamera obserwuje zachowanie kobiety. Inaczej niż bohaterki poprzednich scen ta nie wykonuje w scenie absolutnie żadnych ćwiczeń. Jest cały czas z boku, w bezruchu. Reżyser wybrał ponadto te momenty, w których czujemy, że kobieta jest myślami nieobecna. Jest - jak nazywa ją reżyser przedstawienia - „duchem lodowym”, „babuszką” kochaną, tą, która jako ostatnia otrzymuje przydział roli.

Siedem kobiet w różnym wieku