Lekcja 54

W cieniu starości

Dom starych kobiet
reż.: Jan Łomnicki

Pora umierać
reż.: Dorota Kędzierzawska

Siostry
reż.: Paweł Łoziński

Opracowanie: Dr Kamila Żyto

Starość, podobnie jak miłość czy śmierć, jest jednym z tych uniwersalnych tematów, wokół których toczy się nieustająca dyskusja. Okres starzenia się – zwłaszcza od momentu, kiedy dzięki rozwojowi medycyny znacznie się wydłużył – coraz częściej budzi niepokój ludzi i zmusza ich do stawiania sobie istotnych pytań. Problem starości wielokrotnie był rozważany przez humanistów, socjologów, psychologów czy filozofów, inspirował artystów niemal wszystkich dziedzin sztuki, a także skłaniał do namysłu reżyserów filmowych. Trzeba jednak podkreślić, że starość nigdy nie była tak często przedstawiana w kinie, jak czekająca u jej końca śmierć, bez której trudno sobie obecnie wyobrazić jakikolwiek film fabularny. Wyjątek pod tym względem stanowią chyba tylko komedie. Na wstępie warto więc zapytać, dlaczego temat ten jest rzadziej podejmowany przez twórców filmowych?

Starość to  nieunikniony proces biologiczny, długi i w swym przebiegu odzierający człowieka z godności; stopniowo ograniczający jego zdolności fizyczne oraz umysłowe. Zmusza on ludzi do funkcjonowania na marginesie społeczeństwa, skazuje ich raczej na wegetowanie w stanie zawieszenia niż pozwala na pełnowartościowe egzystowanie. Doświadczanie starości jest gorzkim i bolesnym zmierzaniem ku śmierci. Jak pisał Maciej Maniewski: "Kino żywi się ruchem, akcją. Kocha młodość i urodę. Nie znosi pustki, milczenia i szarości. Boi się – podobnie jak my – starości, jaka niesie ze sobą tylko bezradne oczekiwanie na dzień ostatni, prywatny koniec świata. «Uczcie się dobrze umierać, nauczywszy się dobrze żyć» głosił święty Augustyn. To takie proste, a zarazem takie trudne. Podobnie trudne i niewdzięczne są próby ukazania na ekranie obrazów starości; tej smutnej i bezwzględnej, która odbiera prawo do godnej śmierci"[1]. Śmierć – jakkolwiek paradoksalnie to brzmi – jest filmowo bardziej atrakcyjna: może zostać pokazana jako rzecz nagła i niespodziewana, a co za tym idzie, może stanowić punkt zwrotny akcji bądź jej nieoczekiwaną kulminację. Dlatego właśnie na stałe wpisana została do repertuaru większości konwencji gatunkowych. Bywa heroiczna, patetyczna, liryczna, a widz nigdy nie pozostaje względem niej obojętny. Natomiast starość to temat, w którym twórcy filmowi rzadko dostrzegają potencjał zdolny skutecznie budować napięcie. Mowa tu zwłaszcza o tych reżyserach, dla których ważny jest finansowy i frekwencyjny sukces.

Nie oznacza to jednak, by temat starości był w kinie nieobecny. Zwłaszcza w filmie współczesnym artyści coraz częściej odczuwają potrzebę zmierzenia się z tak skomplikowanym zagadnieniem, co w pewnej mierze sprowokowane zostało przemianami struktury społecznej. Liczba emerytów w stosunku do ludzi należących do innych grup wiekowych rośnie. Coraz częściej mówi się o ich potrzebach i odrębności. Powstają uniwersytety trzeciego wieku, a osoby starsze nie żyją już przy rodzinach, u boku dzieci i wnuków, lecz funkcjonują samodzielnie. Kino także zareagowało na tę nową sytuację. W ostatnich dekadach temat starości podejmowali Lindsay Anderson w filmie Sierpniowe wieloryby (1987), Charles Dance w Lawendowym wzgórzu (2004), Jan Svěrák w Butelkach zwrotnych (2007), a wśród polskich twórców Janusz Majewski w Po sezonie (2005), Izabela Szylko w Niezawodnym systemie(2008) czy Jacek Bławut w Jeszcze nie wieczór (2009). Starość przedstawiana jest najczęściej w dwóch podstawowych tonacjach emocjonalnych. Niektórzy reżyserzy starają się na ekranie stworzyć ciepły, liryczny obraz tego etapu życia, jedynie od czasu do czasu wplatając do swoich dzieł nutę bardziej minorową, pobrzmiewającą zazwyczaj tylko w tle. Inni zaś uwydatniają negatywne aspekty starości, pokazując bezwzględność, z jaką obchodzi się ona z człowiekiem i absurd, do którego sprowadza jego życie. Bez względu na to, jaką postawę wobec starzenia przyjmą oraz która z perspektyw jest im bliższa, zawsze niemal mamy do czynienia z dziełami skłaniającymi do refleksji. Pora umierać Doroty Kędzierzawskiej, Siostry Pawła Łozińskiego i Dom starych kobiet Jana Łomnickiego są tego najlepszym przykładem.

Przypisy

  1. Maciej Maniewski, Dojrzali do śmierci, dojrzali do życia. O filmach Doroty Kędzierzawskiej, „Kino” 1992, nr 5, s. 18.

Komentarze Wideo

1/2

Komentarz prof. Mirosława Przylipiaka - W cieniu starości

Komentarz subiektywny - Starzy ludzie śmieją się ostatni, reż. Matej Bobrik

Komentarz prof. Mirosława Przylipiaka - W cieniu starości

Komentarz subiektywny - Starzy ludzie śmieją się ostatni, reż. Matej Bobrik