Lekcja 44

Człowieczeństwo w czasach próby

Dzięki niemu żyjemy
reż.: Marek Drążewski

Miejsce urodzenia
reż.: Paweł Łoziński

Na melinę
reż.: Stanisław Różewicz

Opracowanie: Monika Maszewska-Łupiniak

Dzięki niemu żyjemy

reż.: Marek Drążewski

Opis

[FILM NIEDOSTĘPNY ONLINE]

Film przedstawia postać Wilhelma Hosenfelda, oficera Wehrmachtu, który podczas drugiej wojny przyczynił się do uratowania życia wielu Żydom i Polakom, m.in. kompozytorowi i pianiście Władysławowi Szpilmanowi. Wypowiedzi dzieci Hosenfelda, przytaczane fragmenty jego pisanych podczas wojny pamiętników i listów do rodziny oraz zeznania krewnych uratowanych osób  ukazują postać Hosenfelda jako żarliwego katolika, który sprzeciwiał się reżimowi hitlerowskiemu.

Pomimo prób uratowania Hosenfelda, podejmowanych przez uratowanych przezeń ludzi, zmarł on w 1952 r. w sowieckim łagrze pod Stalingradem. Hosenfeld pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski oraz wyróżniony tytułem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata.

Rok produkcji 2008
Produkcja Studio Filmowe „Kalejdoskop”
Reżyseria Marek Drążewski
Scenariusz Marek Drążewski
Zdjęcia Jacek Knopp, Łukasz Nowick
Montaż Marek Drążewski
Dźwięk Jacek Stępiński
Czas trwania 46 min

O reżyserze

Urodzony 10.11.1947 w Warszawie; reżyser, scenarzysta; absolwent wydziału fizyki Uniwersytetu Warszawskiego oraz Wydziału Reżyserii PWSFTViT w Łodzi; członek i założyciel Studia Filmowego imienia Karola Irzykowskiego. Reżyser wielu dokumentalnych i edukacyjnych filmów prezentowanych i nagradzanych na krajowych i zagranicznych festiwalach (m. in. Brązowy Lajkonik na Krakowskim Festiwalu Filmowym za obrazy: Katastrofa z 1986 oraz Transsex z 1988). Realizator telewizyjnych widowisk artystycznych (np. koncert Muzyka na koniec, 1981), telewizyjnych programów poetyckich (np. Spotkania z literaturą, 1993/94 – wiersze Stanisława Barańczaka i Adama Zagajewskiego). Współpracownik Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych w Warszawie, Wytwórni Filmów Oświatowych w Łodzi, Grupy Filmowej „Kontakt” w Warszawie oraz Warszawskich Studiów Filmowych „Kronika” i „Kalejdoskop”.

Filmografia (wybór): Droga do zawodu (1979), Ciekłe kryształy (1982), Szansa (1985), Katastrofa (1986), Film pierwszomajowy (1995), Pociąg do Wiednia (1998), Wina Ikara (1998), Polska (2002), Z Gdańska do Europy (2004), Xięcia testament wschodni (2005), Od Unii do Unii (2009).

Scena do analizy

Z offu słychać głos mężczyzny, który opowiada o ukrywaniu się na strychu. Po trzech dniach postanawia opuścić kryjówkę, aby znaleźć coś do jedzenia i nagle zostaje zauważony przez niemieckiego oficera. Ujęcia zrujnowanego wnętrza jakiegoś mieszkania zostają zastąpione przez fotografię przedstawiającą mężczyznę ubranego w biały mundur. W niemieckim oficerze rozpoznajemy Hosenfelda, potwierdza to umieszczone na zdjęciu jego imię i nazwisko. Szpilman wspomina, że oficer zwracał się do niego z szacunkiem, tytułując go „Sie”, a nie „Du”, jak robili to wszyscy. Dowiedziawszy się, że jest pianistą, poprosił o zagranie jakiejś melodii. Szpilman wybrał „Nokturn cis-moll” Chopina i melodia ta towarzyszy w tle dalszej jego opowieści. W czasie rozmowy mężczyzn Hosefeld stwierdził, że pianista podobny jest do aktora Igo Syma, ale zaraz dodał znaczący komentarz: „Das war ein Schwein” [To była świnia]. W kolejnych fragmentach wspomnień Szpilmana pojawia się uwaga, że Hosenfeld sprawując funkcję kierownika stadionu sportowego na ulicy Myśliwieckiej uratował mnóstwo ludzi, a potwierdzenie tego faktu można odnaleźć w listach, które wraz z fragmentami pamiętników znalazły się w posiadaniu artysty. Podczas  końcowych wypowiedzi Szpilmana w kadrze pojawiają się: fotografia Hosenfelda ubranego w biały mundur oraz jego pamiętnik, którego strony obraca dłoń pianisty.

Sceny spotkania Wilma Hosenfelda i Władysława Szpilmana nie mogło zabraknąć w filmie Drążewskiego, gdyż należy ono do najbardziej znanych fragmentów wojennych wspomnień pianisty, opublikowanych po raz pierwszy w 1946 roku. To wtedy Polacy mogli poznać nazwisko niemieckiego oficera, bez którego pomocy Władysław Szpilman, polski Żyd, prawdopodobnie nie przeżyłby ostatnich dni wojny. Wyjątkowość tego spotkania leży w fakcie, że w czasie wojny, na okupowanym przez Niemieckie wojska terenie, człowiek noszący niemiecki mundur ratuje życie żydowskiego zbiega. Kameralna w swym charakterze konfrontacja kata i ofiary w sposób oczywisty zaprzecza tezie, że w hitlerowskiej armii służyli jedynie pozbawieni wszelkich norm moralnych oprawcy. Poza tym w wypowiedzi Szpilmana odkrywamy jeszcze jeden, bardzo istotny dla charakterystyki  Hosenfelda element: oficer nie potraktował go jako ukrywającego się Żyda, ale zobaczył w nim Człowieka, który potrzebuje pomocy. Uzupełniając dotychczas zbudowany wizerunek Hosenfelda o to kolejne wyznanie uratowanej przez niego osoby, nabieramy przekonania, że we wszystkich jego przemyśleniach i uwagach dotyczących wojny i roli, jaką odegrał w niej naród niemiecki, ukryte są głębokie poczucie wstydu i rozpaczy. Pomimo niemieckiego munduru i przynależności do Wermachtu, wojna była dla niego doświadczeniem granicznym, w którym  nie potrafił znaleźć żadnej logiki i sensu, a tym bardziej usprawiedliwienia dla tych, którzy do jej wybuchu doprowadzili. W okupowanej Polsce starał się żyć z godnością przynależną dobremu katolikowi, odpowiedzialnemu ojcu rodziny - po prostu jak człowiek, dla którego największym marzeniem był powrót do rodzinnego domu.

Po wypowiedzi Szpilmana, w kolejnej sekwencji filmu, córka Hosenfelda relacjonuje odwiedziny pianisty w ich domu, zaś na ekranie zestawione zostają dwie fotografie Hosenfelda: na tej, która ukazuje go ubranego w niemiecki mundur, jego twarz pełna jest napięcia, na drugiej ubrany jest w koszulę w kratę, marynarkę i zawadiacki kapelusz – tu jego twarz jest pełna spokoju: to twarz człowieka, który nigdy nie powinien przejść przez piekło wojny.

Dzięki niemu żyjemy