Lekcja 38

Akcja, fabuła, widowisko

Oj, nie mogę się zatrzymać
reż.: Zbigniew Rybczyński

Rękopis znaleziony w Saragossie
reż.: Wojciech Jerzy Has

Opracowanie: Dr hab. Andrzej Szpulak

Oj, nie mogę się zatrzymać

reż.: Zbigniew Rybczyński

Opis

Film pokazuje jakieś potężne monstrum, które utożsamione z kamerą podąża do przodu ruchem jednostajnie przyspieszonym. Poruszając się, tratuje monstrum wszystko i wszystkich, którzy znajdują się na jego drodze. Swą podróż rozpoczyna w głębi podmiejskiego zagajnika, aby za chwilę znaleźć się wśród siedzib ludzkich: domów, fabryk, ulic. W miarę upływu czasu  zbliża się do centrum wielkiego miasta (Łodzi), aby ostatecznie rozbić się o mur, na którym zostaje krwawa plama.

Rok produkcji 1975
Produkcja Studio Małych Form Filmowych „Se-Ma-For”
Reżyseria Zbigniew Rybczyński
Scenariusz Zbigniew Rybczyński
Zdjęcia Zbigniew Rybczyński
Muzyka Janusz Hajdun
Czas trwania 10 min

O reżyserze

Mówi się o nim, ze jest nowym wcieleniem Georgesa Mélièsa, wiecznym poszukiwaczem, eksperymentatorem, twórcą filmowego widowiska, indywidualistą, samowystarczalnym artystystą-samotnikiem. Urodził się w 1949 r. w Łodzi i w tamtejszej Szkole Filmowej ukończył studia operatorskie. W wyuczonym zawodzie pracował krótko, nakręciwszy m.in. zdjęcia do „Tańczącego jastrzębia” Grzegorza Królikiewicza (1977), filmu, szczególnie pod względem operatorskim, pozbawionego jakichkolwiek znamion akademizmu. Rybczyński od początku swej drogi twórczej wiedział jednak, że chce realizować własne projekty. W 1973 r., zaraz po ukończeniu studiów podjął pracę w Studiu Małych Form Filmowych „Se-Ma-For” w Łodzi, gdzie w ciągu dekady z sukcesem zrealizował szereg autorskich projektów filmowych, z nagrodzonym Oscarem „Tangiem” na czele. W 1983 r., a więc wówczas, gdy otrzymał nagrodę Amerykańskiej Akademii Filmowej, Rybczyński wyjechał na stałe do Stanów Zjednoczonych. Tam zainteresował się technologią HD oraz animacją komputerową. Zrealizował, także we własnym studiu, wiele autorskich produkcji artystycznych, a także wideoklipów czy filmów reklamowych. Wybrana filmografia: 
„Zupa” (1974 , „Oj! Nie Mogę Się Zatrzymać” (1975), „Tango” (1980), „Dyskretny Urok Dyplomacji” (1984), 
„Imagine” (1987), „Orkiestra” (1990), „Kafka” (1992).

Scena do analizy

Atrakcyjność tego fragmentu polega na znakomitym wykorzystaniu kontrakcji między sferą obrazu i dźwięku oraz na niepewności, jaką ta kontrakcja wywołuje.

Zaczyna się najzupełniej spokojnie, zresztą większa część sceny nie jest tak dynamiczna jak cały rozpędzający się później film. Ustawiona na wysokości ludzkiego wzroku kamera znajduje się w przestrzeni lasu, czemu towarzyszą wzmocnione głosy ptaków: kukułki, gawrona i wielu innych.

Kiedy kamera rusza w przód, pojawia się dźwięk, który kojarzymy z niszczeniem koron drzew. Odgłos nie jest w pełni realistyczny przypominając raczej rozłupywanie i rzucanie niedużych kawałków dawno już porąbanego drewna niż łamanie gałęzi. Twórcom na realistycznej imitacji bynajmniej w tym wypadku nie zależy. Oto na przykład dwie postacie ludzkie, zanim da się słyszeć ich przeraźliwy krzyk, przez dość długą chwilę spokojnie patrzą na to, co się do nich zbliża. A sam las także ma swój delikatny „kostium” w postaci sztucznie zgromadzonych grzybów i paproci. Mamy więc do czynienia z formą czystego widowiska.

Dłuższą chwilę zajmuje zorientowanie się w sytuacji. Jest to chwila pożądanego w filmie napięcia. Kamera aż do skraju lasu podąża przed siebie dość powoli. Wygląda to tak, jakby hamowały ją gałęzie. Dopiero pod sam koniec tego fragmentu można pokusić się o udzielenie prowizorycznej odpowiedzi na temat statusu rozgrywającej się na ekranie akcji. Krótko mówiąc, zyskujemy sposobność odpowiedzi na pytanie, co się właściwie dzieje przed naszymi oczyma. W dużym stopniu naprowadza nas ku niej reakcja ludzi leżących na kocu, którzy niewątpliwie mają do czynienia z czymś wielkim i przerażającym.

Monstrum, uwolniwszy się ze splotów gałęzi i stratowawszy ludzi, możemy odtąd identyfikować z poruszającą się kamerą. Zaczyna ono wreszcie poruszać sie nieco szybciej. Niszczy tory kolejowe. Teraz, kiedy pytanie o to, co się dzieje, zyskało odpowiedź, źródłem napięcia staje się powoli sam pęd i destrukcja.

Oj, nie mogę się zatrzymać