Lekcja 33

Na progu dojrzałości

Pas de deux
reż.: Kinga Lewińska

Zmory
reż.: Wojciech Marczewski

Opracowanie: Dr hab. Andrzej Szpulak

Zmory

reż.: Wojciech Marczewski

Opis

Film jest ciągiem obrazów ukazujących przeżycia i doznania gimnazjalisty, Mikołaja Srebrnego. Dotyczą one czasu od jego znalezienia się w szkole aż do balu maturalnego.

Przed pojawieniem się w murach wołkowickiego gimnazjum, Mik mieszka wraz z ojcem, emerytowanym nauczycielem, w dworku w pobliskiej Porębie Murowanej. Wraz z rozpoczęciem nauki przenosi się do mieszkania wujostwa Komendów (brata matki i jego żony), żeby na koniec znaleźć schronienie w domu babki, w którym zamieszkuje wraz z matką.

Mik przeżywa udręki edukacji w środowisku pozbawionym intelektualnego i moralnego polotu, wtajemniczony zostaje w sferę erotyzmu, a także musi dokonać koniecznych wyborów światopoglądowych. Zmaga się ze śmiercią obojga rodziców, najpierw ojca, później matki. Doznaje uniesień w kontakcie z prawdziwą sztuką. Nie jest mu oszczędzone obcowanie z najbrudniejszymi sprawami ludzkiej egzystencji. Wreszcie jednak zdaje maturę i może uwolnić się od  młodzieńczych zmór. Pragnie spróbować swoich sił jako poeta.

Rok produkcji 1978
Produkcja Zespół Filmowy „TOR”
Reżyseria Wojciech Marczewski
Scenariusz według powieści Emila Zegadłowicza „Zmory. Kronika z zamierzchłej przeszłości Pavel Hajny”
Zdjęcia Wiesław Zdort
Muzyka Zygmunt Konieczny
Obsada Tomasz Hudziec (Mikołaj Srebrny w dzieciństwie), Piotr Łysak (Mikołaj Srebrny), Teresa Marczewska (Zofia Srebrna, matka Mikołaja), Bronisław Pawlik (Michał Srebrny, ojciec Mikołaja), Hanna Skarżanka (babka Mikołaja), Maria Chwalibóg (Komendowa, ciotka Mikołaja), Janusz Michałowski (Wacław Komenda, wuj Mikołaja), Michał Pawlicki (katecheta), Wiktor Sadecki (dyrektor gimnazjum), Stanisław Igar (profesor Ptaszycki), Jan Nowicki (profesor Chwostek), Henryk Boukołowski (profesor Znamierowski), Bogdan Koca (Marecki), Teresa Budzisz-Krzyżanowska (Wysocka, aktorka z Krakowa), Jan Prochyra (Raciaty), Halina Wyrodek (Róża, służąca Komendów), Hanna Mikuć (Balbina)
Czas trwania 100 min

O reżyserze

Twórca urodzony w Łodzi w roku 1944, a więc ze względów metrykalnych i środowiskowych (pracował w Zespole Filmowym „Tor” wraz z Krzysztofem Zanussim i Krzysztofem Kieślowskim) łączony z przedstawicielami kina moralnego niepokoju. W istocie jednak od początku swej twórczej drogi był indywidualistą, a na problematykę społeczną i polityczną poruszaną przez swych rówieśników patrzył z nieco innej, nowej w polskiej kinematografii, perspektywy doświadczenia prywatnego. W jego twórczości przewijają się dwa podstawowe tematy: doświadczenie inicjacji oraz doświadczenie zetknięcia z historią. W latach 1962-69 z kilkuletnią przerwą studiował reżyserię w łódzkiej filmówce (dyplom 1998). W początkach swej kariery pracował w wytwórni wojskowej „Czołówka”, by potem na stałe związać się z Zespołem Filmowym „Tor”, gdzie zrealizował swe najlepsze filmy. Marczewski zasłynął jako wybitny pedagog, spełniając się na tym polu także w bardzo wielu krajach Europy. W l. 90. pełnił funkcję dziekana brytyjskiej uczelni filmowej The National Film and Television School. Jest współzałożycielem i jednym z najważniejszych wykładowców działającej od 2002 w Warszawie Mistrzowskiej Szkoły Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy.

Wybrana filmografia:

1978 - Zmory

1979 - Klucznik

1981 - Dreszcz

1990 - Ucieczka z kina „Wolność”

1997 - Czas zdrady

2000 - Weiser

Scena do analizy

To jedna z dwóch scen, które obrazują relację Mikołaja Srebrnego z ojcem i rolę, jaką w kształtowaniu osobowości syna odegrał emerytowany profesor gimnazjum.

Kiedy chłopiec pojawia się w pokoju, pogrążony w lekturze mężczyzna szybko domyśla się, co się stało. Krótkim pytaniem upewnia się tylko, że to zły sen. Nie usiłuje pocieszyć Mikołaja w sposób najprostszy, charakterystyczny dla matki, poprzez przytulenie. Chłopiec także się tego nie spodziewa. Od razu wędruje na fotel przy kominku, w którym wygodnie się sadowi. Jest to, jak się zdaje, doświadczana już wcześniej przestrzeń spotkania.

Ojciec podchodzi do drugiego fotela. W ciągu całej sceny nie zbliżają się zanadto do siebie. Nawet kiedy ojciec podaje synowi obrane jabłko, ich dłonie nie spotykają się. Nie ma dotyku.

Jednocześnie jednak Mik zaproszony zostaje do męskiej, intymnej wspólnoty. Obaj siedzą na swoich miejscach i prowadzą rozmowę, w której ten starszy odpowiada na pytania młodszego, chcąc mu spokojnie, bez uników i bez osądzania, wyjaśnić kluczową dla nich sprawę odejścia matki. Duże, ciemne wnętrze salonu, oświetlone dyskretnie przez stojącą na stole lampę oraz wydobywający się z kominka blask płomienia tworzą miejsce szczególnie bezpieczne i przyjazne. O tym, że rozmowa jest momentem niezwykłej bliskości, świadczą słowa Mikołaja: „No, ale my jesteśmy tacy sami”.

W scenie tej po raz pierwszy pojawia się jabłko. Ujawnia ono swój symboliczny sens, który mieć będzie znaczenie także w dalszych partiach filmu. Ojciec podaje jabłko chłopcu, opatrując ten gest niezwykle istotnym komentarzem: „Jabłko to piękny owoc. Pachnie, kiedy żyje i pachnie po śmierci”. Słowa te stanowią zapowiedź nadchodzącego kresu, którego profesor Srebrny jest w pełni świadom, ale zarazem zawierają w sobie przekonanie o trwałości doświadczenia wyniesionego przez Mikołaja z lat spędzonych z nim w Porębie, o trwałości i płodności pamięci.

Na przestrzeni trwania całego filmu jest to z pewnością jedna z niewielu scen naładowanych zdecydowanie pozytywną energią. Dlatego tak się ona wyróżnia i tak jest ważna.

Zmory


Zobacz też