Lekcja 10

Bez komentarza?

Defilada
reż.: Andrzej Fidyk

Egzamin dojrzałości
reż.: Marcel Łoziński

Opracowanie: Dr Piotr Sitarski

Defilada

reż.: Andrzej Fidyk

Opis

[FILM DOSTĘPNY BEZPŁATNIE NA STRONIE TVP VOD - TUTAJ]

Film jest zapisem uroczystości obchodów czterdziestolecia powstania Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej. Ukazuje też oficjalny wizerunek życia w kraju rządzonym przez despotę Kim Ir Sena.

Rok produkcji 1989
Produkcja Centralna Wytwórnia Programów i Filmów Telewizyjnych „Poltel”
(Warszawa)
Reżyseria Andrzej Fidyk
Scenariusz Andrzej Fidyk
Zdjęcia Krzysztof Kalukin, Mikolaj Nesterowicz
Montaż Jolanta Kreczmańska
Dźwięk Jacek Bąk
Czas trwania 60 min

O reżyserze

Reżyser i scenarzysta filmów dokumentalnych; urodzony w 1953 roku w Warszawie. Ukończył Wydział Handlu Zagranicznego w Szkole Głównej Planowania i Statystyki, od roku 1980 pracował w Telewizji Polskiej, realizując między innymi takie filmy, jak: Idzie Grześ przez wieś (1982), Optymistyczny film o niewidomych (1983), Prezydent (1985) czy Królewna Śnieżka, telefon i krowa (1987). W roku 1989 zrealizował Defiladę, która przyniosła mu uznanie na całym świecie. Później nakręcił jeszcze: Sen Staszka w Teheranie (1993), Rosyjski striptiz (1994), Kiniarze z Kalkuty (1998), Taniec trzcin (2000). W latach 1996-2004 był szefem redakcji Filmów Dokumentalnych Programu 1 TVP.

Scena do analizy

Fidyk buduje swoją relację chronologicznie, zaczynając od przygotowań do obchodów 40 rocznicy powstania komunistycznej Korei. Widzimy zatem ludzi, którzy na lotnisku mają powitać gości z Zachodu. Realizatorom udało się tu podpatrzeć przygotowania do powitań. Widzimy zatem siedzących na betonowej płycie lotniska mężczyzn, zapewne zmęczonych długim oczekiwaniem. Filmowani są z daleka, tak że nie widać wyrazu ich twarzy. W kolejnym ujęciu widzimy natomiast trzy kobiety przechadzające się wśród porozrzucanych na ziemi rekwizytów ciężkim krokiem, wyraźnie zmęczone. Zaczyna się ruch, mężczyźni wstają, a na pierwszym planie pojawia się człowiek rozmawiający przez krótkofalówkę. To znak, że w powitaniu nie ma miejsca na spontaniczność, wszystko jest precyzyjnie zaplanowane i kontrolowane. Jedna z kobiet niesie gałązkę sztucznych kwiatów, ale na jej twarzy nie widać entuzjazmu. Jej towarzyszka rozmasowuje sobie bolącą szyję. Oglądając te pozbawione słownego komentarza obrazy widz nie uzna raczej, że Koreańczycy przybyli powitać gości wiedzeni gościnnością czy ciekawością. Wyłania się inna, bardziej ponura prawda o zniewolonym społeczeństwie, przymuszanym do udziału w takich manifestacjach. 

Gdy ląduje samolot, kamera pokazuje postacie w bliskich planach, tak jakby mogła zbliżyć się do nich dopiero wtedy, gdy zostaną odpowiednio ustawieni i upozowani. Widać, że ich miny są pozbawione wyrazu lub wręcz ponure, a ruchy ramion, którymi machają na powitanie - mechaniczne i jednostajne. Mimo że kamera podchodzi naprawdę blisko i przesuwa się wzdłuż grupy witających, ci starannie udają, że jej nie widzą, odgrywając swoje role. Tylko jedna ze stojących w pierwszym rzędzie kobiet przez moment zerka ciekawie w obiektyw. 

Gdy kamera ukazuje Koreańczyków stojących pod transparentem powitalnym, widz nie ma już wątpliwości, że będzie oglądał wykreowany obraz rzeczywistości, że kamera nie może przekroczyć niewidzialnej bariery, która dzieli ją od pojawiających się w filmie ludzi. Choć więc nie powiedzą nam oni o sobie, prawdy możemy domyślić się z faktu, że nie mogą mówić własnym głosem, zmuszeni odgrywać narzucone role.

Defilada