"Kino" 2003, nr 7-8

Te z ośrodka

Iwona Cegiełkown

Mijamy je na ulicach, siedzimy obok nich w tramwaju, czasem odruchowo przyciskając do siebie torbę na widok dziewczyny z tatuażami na ramionach. Takiej jak Ruda, jedna z bohaterek nowej dokumentalnej telenoweli "Dziewczęta z Ośrodka" Roberta Glińskiego. Dziewczyny naznaczone piętnem sierocego dzieciństwa czy nierzadko przestępczej przeszłości. Trudno wyrwać się z zaklętego kręgu takiej "inności", bo wychodząc z poprawczaka trafia się najczęściej do tego samego środowiska. W powrocie do normalnego świata pomagają takie miejsca jak Młodzieżowy Ośrodek Szkolno-Wychowawczy w Rembertowie. 45 dziewczyn 15-, 18-letnich przebywa tu od kilku miesięcy do kilku lat.


Takie ośrodki są ostatnią deską ratunku dla kilkunastolatek w konflikcie z prawem, które mają na koncie ucieczki z domu czy drobne kradzieże, ale też przestępstwa cięższego kalibru: pobicia, eksperymenty z narkotykami. Większość pochodzi z tzw. dysfunkcyjnych rodzin (alkoholizm, sieroctwo). Ośrodek to zakład zamknięty - internat połączony ze szkołą. "Ośrodek pomaga wielu osobom, jeśli chcą się zmienić"- mówi jedna z wychowanek, Marta, choć jej "ośrodkowy" życiorys (częste ucieczki) przeczy tym słowom. Na pewno jednak pomaga takim jak Anka - sierota, która wie, że musi się dalej uczyć, aby nie odebrano jej renty po rodzicach. "Boję się przyszłości, że jak stąd wyjdę, nie dam sobie rady" - mówi. - "Nie dorosłam do tego, by się usamodzielnić".

Dziewczyny mogą wychodzić z ośrodka na limitowane przepustki, ale po powrocie każda jest szczegółowo rewidowana. Życie płynie tu ustalonym rytmem: pobudka o szóstej rano, śniadanie, szkoła, obiad, terapia, odrabianie lekcji. Dzień w dzień to samo - wzdycha Kwazi. Chociaż tu nikt mi tu nie powie "wypierdalaj" jak moja matka. Gdybym jej powiedziała, że uciekam z domu, jeszcze dałaby mi kopa. Czerwa i Magda też czują się tu lepiej niż w rodzinnym domu. Ta pierwsza deklaruje, że będzie regularnie odwiedzać ośrodek jak z niego wyjdzie. Ale nie u wszystkich ośrodkowy rygor budzi taki sam entuzjazm. "Recydywistka" Marta (sama zrobiła przejście przez okienną kratę) twierdzi, że żadne zajęcia jej nie pomogły. "Tyle agresji mam w sobie, że sama siebie nie poznaję" - mówi. -"Skończy się, że wyląduję w kiciu". Telewizyjny cykl obejmuje życie dziewczyn między świętami Bożego Narodzenia a Wielkanocą. Każdy odcinek ma swój temat przewodni i swoje bohaterki. Poznajemy bliżej kilka z nich, przyczyny, dla których tu trafiły, ich domy rodzinne, zajęcia szkolne i codzienne życie ośrodka. Dużym walorem filmu są trafnie wybrane bohaterki - o zróżnicowanych postawach i życiorysach. Dziewczyny mówią chętnie i dużo, jakby czując, że to ich "5 minut". Widać, że niektóre z nich mają świadomość kamery, ale już chociażby telenowelowy charakter realizacji zakłada pewne "zadania aktorskie". Awantura w toalecie wygląda na zaaranżowaną, a w scenach szkolnych dziewczyny zdecydowanie szarżują (jeśli tak zachowują się na każdej lekcji, to podziwiam dobrą wolę i opanowanie nauczycieli).

Film Glińskiego wiarygodnie ilustruje zjawisko, choć nie zagłębia się w jakieś analizy czy diagnozy. Wynika to poniekąd z reguł gatunku. Telenowela dokumentalna - tak jak fabularna -rządzi się swoimi prawami: zwarty, trzymający w napięciu wątek, wyrazisty bohater, jasno przedstawiony problem. Tu na szczęście uniknięto nachalnego komentarza obecnego często w innych filmach tego gatunku. W rasowym dokumencie te wszystkie reguły nie są nieodzowne; wręcz przeciwnie - zbyt natrętnie podana teza trąci propagandą. Jednak "Dziewczęta z Ośrodka" budzą mieszane uczucia. Z jednej strony film bez przekłamań czy łzawego sentymentalizmu (nawet w scenach świąt) przedstawia środowisko, z drugiej pozostawia dziwny niesmak. Zaniedbane dzieci z blokowisk to dziś temat coraz częściej obecny w mediach. "Bo w ogóle -jak mawiał Beckett - nie ma nic bardziej frapującego niż ludzkie nieszczęście". I rzeczywiście, jakoś bardziej interesują nas kłopoty bliźnich niż ich sukcesy. "Telenowelowe" potraktowanie problemów bohaterek budzi jednak zakłopotanie. Ich dramaty ujęte w tak sztuczne ramy chwilami też wydają się mniej prawdziwe. Zgodnie z regułami gatunku czekamy do następnego odcinka wierząc, że scenarzysta znajdzie dla nich właściwe rozwiązanie. Jest jeszcze kwestia samych dziewczyn. Co się zmieni w ich życiu po zgaśnęciu świateł kamery? Drogi bohaterek poprzedniego filmu Glińskiego - "Cześć Tereska" - potoczyły się dwutorowo: dla jednej wciąż jeszcze może to być trampolina do normalnego życia; druga zdecydowanie stroni od "normalności". Jak będzie w przypadku wychowanek placówki w Rembertowie? Widzowie po wyłączeniu telewizorów pójdą spokojnie spać. Sny "dziewczyn z ośrodka" pewnie wciąż będą niespokojne.

Dziewczęta z Ośrodka (telenowela dokumentalna)

Reżyseria Robert Gliński. Scenariusz Karolina Bendera i Jacek Wasilewski wg pomysłu Macieja Strzembosza. Zdjęcia Petro Aleksowski. Produkcja TVP, Agencja Filmowa TVP SA, Studio A. Polska 2003. Czas odc. 26 min