"Reżyser" 1996, nr 7/8

Ślad odnaleziony [fragmenty]

Z Marcinem Latałło rozmawiała Magda Lebecka


— Interesuje mnie wątek pańskiego terminowania w zawodzie.

— Mam wrażenie, że w moim życiu wszystko się zazębia, jak w losie ojca, że nasze granice między kinem a życiem są nieostre. Wychowałem się we Francji - do Polski przyjechałem, kiedy stało się to możliwe ze względów politycznych, wprost na plan Kroniki wypadków miłosnych. […] Potem były Biesy, przy których tłumaczyłem, Zabić księdza, Europa, Europa. Przez Agnieszkę poznałem Krzysztofa Kieślowskiego, który właśnie przyjechał do Paryża i szukał kogoś, kto mógłby mu towarzyszyć jako tłumacz. […] Pracowałem przy nim przez całe Podwójne życie Weroniki. Miałem szansę widzieć z bliska jego warsztat, umiejętność pracy 16 godzin na dobę, uwagę, która miał dla innych.[…] To był impuls, wtedy postanowiłem, że będę reżyserem. Krzysztof także namawiał mnie, bym wreszcie zaczął robić własne rzeczy.

— […]

— Dlaczego nie zdawał pan do Łodzi?

— Zdecydowałem się na paryski Instytut Filmowy, to wydawało mi się bliższe.