Warszawa 2007

PRL się śmieje! Polska komedia filmowa lat 1945-1989 [fragment]

Monika Talarczyk-Gubała

Bracia Kondratiukowie sporą część swoich pierwszych średnio - i pełnometrażowych filmów zrealizowali w telewizji. Rozbudowa telewizyjnej infrastruktury i poszerzone zasady funkcjonowania umożliwiały absolwentom szkoły filmowej szybszą i tańszą produkcję, ponadto uwalniały od konieczności długoletniego terminowania u boku mistrza, stworzyły wreszcie szansę mówienia do nowego, wielomilionowego widza. 


Obok konwencjonalnej telewizyjnej rozrywki i przesiąkniętej propagandą publicystyki na małym ekranie gościły czarno-białe filmy Tubylców, znacznie poszerzające pole obserwacji życia społecznego. W przypadku komedii były to filmy poszukujące egzystencjalnego kontekstu dla oferowanych przez dekadę sukcesu marzeń do wzięcia: możliwości społecznego awansu, poczucia socjalnego bezpieczeństwa, urozmaicenia codzienności, posmakowania urody życia. Szczególny, ożywczy typ humoru, jaki cechował tubylcze komedie, zrodził się pod wpływem nowofalowego filmu czeskiego.

W kontekście sposobu postrzegania rzeczywistości przez Tubylców - koncentrowaniu uwagi na obyczajowym konkrecie, odrzuceniu schematów fabularnych - film telewizyjny Andrzeja Kondratiuka Hydrozagadka (1970/1971) wydaje się przypadkiem odosobnionym. Jak pisze Jacek Nowakowski:

[...] w dorobku reżysera komediowy komiks, głęboko zakotwiczony w sferze fikcji, iluzji, sztuczności i konwencji, sytuuje się na antypodach jego dokonań [...].

Niemniej jednak możemy znaleźć analogię, sięgając do dorobku kina czeskiego. W latach sześćdziesiątych powstawały fantastyczne komedie nonsensu, których reżyserem był Vaclav Vorlicek, często parodiujące znane komiksy: Kto chce zabić Jessi?Koniec agenta W4CJak utopić doktora Mroczka? Silnie skonwencjonalizowany, a zarazem odrealniony gatunek, jakim jest komiks filmowy, posłużył polskiemu reżyserowi jako parodystyczna aluzja do schematyzmu filmu produkcyjnego i umożliwił obnażenie właściwego socrealizmowi odrealnienia świata przedstawionego. Postać głównego bohatera parodii Kondratiuka odsyłała wprost do bohatera amerykańskiego komiksu - Supermana. Należy jednak zaznaczyć, że polscy widzowie mogli oglądać jego filmową adaptację dopiero na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, zatem w roku premiery filmu bliżej znany był on jedynie amatorom komiksów w zeszytach. Kostium Asa, wzorowany na kombinezonie Supermana, symbolizował ukrytą w tej postaci kpinę z polskiego stróża prawa, którego wyidealizowaną postać promowały rodzimy komiks, powieść milicyjna i komedia filmowa. Zatem na gruncie analogii ikonograficznych najbliższym krewnym Asa był kapitan Żbik, w literaturze "nadludzie w niebieskich mundurach" (jak określił ich Stanisław Barańczak), a na ekranie milicjanci drogówki (w rekordowej liczbie w Nie lubię poniedziałku). Charakterystyczne cechy tego typu bohatera zsumował Barańczak: uroda, energia, zdecydowanie, prostota, szczerość, siła; jedynie przenikliwość, jaka cechuje bohaterów powieści milicyjnych, w komedii filmowej zastąpiona została naiwnością graniczącą z głupotą. Kreacja Asa vel Supermana była prześmiewczą realizacją marzenia obywateli o nieskorumpowanym, pełnym poświęcenia stróżu prawa, trywialnym odbiciem prometejskiego mitu. Komizm tej postaci wynikał nie tylko, co się zazwyczaj podkreśla, z zaangażowania do roli Asa Józefa Nowaka - aktora znanego z proletariackich wcieleń w klasycznej, socrealistycznej dylogii w reżyserii Jerzego Kawalerowicza Celuloza i Pod gwiazdą frygijską. Trzeba przypomnieć, że w kostium polskiego odpowiednika ikony amerykańskiej popkultury przebrano aktora, który miał w swoim dorobku także wiele epizodycznych ról mundurowych: w Wojnie domowej (odc. 6: Trójka klasowa), Ostrożnie Yeti!Paragon, gola!Kłopotliwy gość. Obsadzenie go w głównej roli w późniejszej komedii Wiosna panie sierżancie (1974) zakrawało już na kpinę z przyzwyczajeń widza.