Rzeczpospolita 2000, nr 162

Niezależność jest atutem (Duże zwierzę)

Jerzy Sądecki


Jerzy Sądecki: W festiwalowych, kuluarach mówi się o szansach pana filmu na nagrodę.

Jerzy Stuhr: Rzeczywiście, pojawiły się takie głosy. Ale ja już na wielu festiwalach miałem dobre notowania. Jestem więc przyzwyczajony do różnych nie­spodzianek.

Także do tak świetnego przyjęcia jak w Karłowych Warach?

Było to dla mnie wielkie święto, po­nieważ na festiwalu wyświetlono aż trzy moje filmy: „Tydzień z życia męż­czyzny”, zakwalifikowany do konkursu włoski film „Życie innych”, w którym gram główną rolę, no i „Duże zwierzę”. Miało ono silną reklamę - jako film według scenariusza Krzysztofa Kie­ślowskiego i jako światowa prapremie­ra. Napięcie było ogromne. Aż mnie przerażało, że tak duże są oczekiwania.

I..?

Film został przyjęty rewelacyj­ne. Wyróżnił się swoją innością, niezależnością od mód i trendów filmowych. To okazało się jego atu­tem. Problematyka nietolerancji nie jest bowiem czymś nowym, wiele filmów zajmowało się już tym tematem. Szokujące wrażenie zrobiła jednak forma, w jakiej to zostało teraz pokazane. Miałem też bardzo dobre notowania u fe­stiwalowych widzów. W plebiscycie publiczności „Duże zwierzę” jest w tej chwili na drugim miejscu po­śród wszystkich pokazywanych fil­mów, także tych pozakonkursowych, a było ich ponad dwieście.

Z festiwalu dochodzą głosy, że był pan w centrum zainteresowania.

Udzieliłem około pięćdziesięciu wywiadów! Siedziałem od rana do wieczora i rozmawiałem. Cóż, taka jest moja rola przy promowaniu fil­mu. Otrzymałem też kilka poważ­nych zaproszeń na festiwale między­narodowe, w tym do Montrealu i Chicago. Tak więc życie międzynaro­dowe tego filmu już się zaczęło.

Duże zwierzę, czyli wielbłąd, nie wystąpiło jednak u pana boku w Karłowych Warach.

Niestety, nie było go. Ale obiecują mi, że wielbłąd pojawi się na polskiej premierze 25 sierpnia.