"Kino" 1990, nr 5

Co dalej za tym zakretem? [fragmenty]

Andrzej Werner


Jak określić najważniejsze problemy współczesnego życia? Co robić, gdy zabrakło przeciwnika? Czy zrezygnować z historycznych rozrachunków w filmie, literaturze? Które z naszych doświadczeń, wartości mogą być atrakcyjne dla kultury europejskiej? Wiele wskazuje na to, że kino polskie, podobnie zresztą jak literatura, znalazło, się na ostrym zakręcie i musi jak najszybciej przemyśleć od nowa swoje zadania i swoje zobowiązania - przede wszystkim w tym punkcie, który dotyczy związków artysty z życiem zbiorowym - społecznym i politycznym. [...]

Trzydzieści sześć lat trwająca historia PRL-u (w interesującym nas tutaj sensie zakończona w sierpniu '80) to nie tylko historia zniewolenia i oporu, ale także pomyłek, fałszywych urzeczeń, skutecznej w pewnym okresie indoktrynacji, jeszcze bardziej skutecznego strachu. To historia powolnego wsiąkania w system, również - przy pełnej świadomości, historia złego sumienia, bezsennych nocy i zagubionych dni. Postępującej demoralizacji, sowietyzacji, niewidocznej może z dnia na dzień, ale jakże widocznej po latach, zmiany mentalności jednostkowej i społecznej psyche. I momenty, również długie momenty, otrzeźwień, odzyskanej nagle woli oporu. Niepewność - co zwycięży? We mnie i w innych. Myślę, że właśnie w kierunku tej społecznej historii winna się zwrócić dokładniej, dociekliwiej niż kiedykolwiek, uwaga twórców. Bo również i z tej historii wyrasta dzisiejsze polskie społeczeństwo. Ona trwa w ludzkich duszach, nie kończy się z wybiciem zegara. Jest ponadto szczególnie zasobna w ludzkie dramaty, może mniej efektowne niż w bezpośrednim starciu ze złą władzą, lecz może psychologicznie głębsze, bogatsze. Z pewnością mniej znane. [...]

Mamy za sobą doświadczenie dwóch totalitaryzmów: nazistowskiego i komunistycznego. Nauczyliśmy się wiązać te zjawiska ze sobą, tropić tajne, często ukryte przed innymi nici, wątki myślowe, ideowe, które wzmagają totalitarne zagrożenie, są z nim w niebezpiecznym sojuszu. Nauczyliśmy się cenić wartości, bo żyliśmy - jak nasi ojcowie i pradziadowie - w świecie, który nieustannie te wartości gwałcił. [...] Pamiętajmy, że to wszystko jest wianem, najważniejszym wianem, które możemy dziś wnieść do Europy. Dzięki tym doświadczeniom możemy dziś być atrakcyjnymi kulturalnie Europejczykami. Europę niewiele dziś obchodzi stara europejska tradycja naszej kultury. Ma ona swoją tradycję. Nie będzie też podziwiała naszych blizn i wybitych zębów. Zastanowi się co najwyżej nad wnioskami, które z tych opresji potrafiliśmy wyciągnąć. Ale tym bardziej znudzi ją śmiertelnie nasze uparte, pożal się Boże, równanie do standardów zachodniej masowej kultury. [...] Pamiętajmy, że twórcy kultury są w innej sytuacji niż politycy. Pod wieloma względami bardziej komfortowej. Oni mogą, więcej - powinni zostać przy perspektywie wartości. Tym bardziej, im więcej trzeźwego pragmatyzmu dokoła. Może więc szukać należy w dalszym ciągu »trzeciej drogi« - w polskim kinie i dla polskiego kina?