"FILM" 2002, nr 6

Andrzej Kondratiuk –egzorcysta z prowincji [fragmenty]

Rafał Smoczyński

Hydrozagadka (historia Asa z raportówką walczącego z demonicznym doktorem Plamą i jego konusowatym wspólnikiem Maharadżą, kradnącymi z Polski wodę) jakimś cudem zyskała akceptację PRL-owskiego kuratora kultury Włodzimierza Sokorskiego i w 1970 roku trafiła do kin.


Brak społecznego zaangażowania filmu nie przypadł jednak do gustu ówczesnej krytyce. Co więcej, wzbudził nieufność. Jak wiadomo, władza ludowa miała bardzo poważne problemy na głowie, zatem była dosyć drętwa i nie gustowała w kpinach. Dzikie pląsy aktorów w Hydrozagadce niczemu konstruktywnemu nie służyły, dlatego rozbijały - tak drogą państwu - powagę obywateli. Takie reżyserskie praktyki nie mogły więc budzić entuzjazmu w głebokim PRL- u.

Hydrozagadka obok Rejsu Marka Piwowskiego czy nakręconego kilka lat później PsaJanusza Kondratiuka (brat Andrzeja) stała się jednym z najbardziej morderczych pamfletów na Polskę Ludową. Unikając jakiegokolwiek politycznego wymiaru polemiki z systemem i przyjmując konwencję żartu z absurdów, jakich niezliczona ilość znaczyła codzienne życie w PRL-u, filmy te okazywały się "młotem na komunę" nie mniej dotkliwym niż Wolna Europa.

Co ciekawe, bracia Kondratiukowie, nie do końca zdawali sobie sprawę ze swej wywrotowej działalności, być może podobnie rzecz się miała z innym reżyserem - Markiem Piwowskim. Oni po prostu w artystyczny sposób chcieli odreagować ciśnienie codzienności.